O schronisku Jak pomóc Kontakt Kto nas wspiera Galeria zdjęć Nasz patron home >>>
O nas w prasie

[1] [2] [3] [4] [5] [6] [7]

Ratujmy schronisko w celestynowie - Psy rosną w lesie
GAZETA WYBORCZA

500 psów zginie, jeżeli nie znajdą się pieniądze na utrzymanie schroniska dla zwierząt w Celestynowie. Schronisko działa pod patronatem Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, ale zawsze funkcjonowało dzięki składkom społecznym. Ostatnio jednak niewiele osób interesuje się losem mieszkających tam zwierząt.
W maju skończyły się pieniądze, które schronisko dostało przed czterema laty od anonimowego ofiarodawcy. Od tego czasu z finansami jest coraz gorzej. - Brakuje na jedzenie dla psów. Nikt z personelu nie odebrał jeszcze wypłaty za poprzedni miesiąc. - Liczymy już tylko na jakiś cud - mówi ze łzami w oczach kierowniczka schroniska Izabela Działak. - Jeżeli pieniądze się nie znajdą, większość naszych podopiecznych trzeba będzie uśpić.
Teren jest ogrodzony siatką. Wolno idziemy przez schronisko, zewsząd słychać szczekanie. Za kierowniczką ubraną w niebieski fartuch biegnie cala wataha psów różnej wielkości. - Nigdzie nie mogę się sama ruszyć - śmieje się. Tylko niektóre zwierzęta umieszczane są w klatkach.
Ludzie często wstydzą się przyprowadzać swe psy do schroniska. Pozbywają się więc zwierzaka przywiązując go do drzewa gdzieś w pobliżu. - To tak, jakby psy rosły w lesie, jak grzyby - tłumaczy Działak.
Do Celestynowa trafiają psy, które znudziły się właścicielom, agresywne i takie, dla których nie ma już miejsca w domu. -Tydzień temu przyniesiono osiem szczeniaków, ale tu mają niewielkie szansę na miłość. Czekają wiec na właściciela - mówi kierowniczka wskazując na kilka biegających pod nogami puchatych kulek. Pieski chcą się bawić. Ciągną mnie za nogawki spodni, gryzą płaszcz. Gdy wyciągam rękę, niektóre przyjaźnie machają ogonem, inne ostrzegawczo szczerzą zęby.
- Niektóre trafiają do nas w tragicznym stanie. Kiedyś wezwano nas do suki, którą razem ze szczeniakami budowlańcy wrzucili do gorącej smoły. Suka przeżyła, szczeniaki nie - opowiada kierowniczka. Psy w Celestynowie czują się tak dobrze, że sprzedane czasami uciekają tu z powrotem. Wszystkie są leczone i szczepione, suczki sterylizowane. Na miejscu mają opiekę weterynarza. Usypia się jedynie zwierzęta ślepe i zniedołężniałe. Reszta, o ile nie znajdzie właściciela, pozostaje tu do późnej starości. Tak chciała założycielka schroniska.
- Ludzie przynoszą psy o każdej porze dnia i nocy. Szkoda tylko, że tak mało zgłasza się po nie chętnych. Szczeniak - bez względu na rasę - kosztuje 300 tyś. zł. Schronisko w Celestynowie działa od 1971 r. W tej chwili jest tam ponad 500 psów. Ciągle dochodzą nowe. Utrzymanie terenu i jego mieszkańców kosztuje miesięcznie blisko 75 mln zł. Żeby ocalić jedno psie życie potrzeba więc 125 tyś. zł. Wszyscy, którzy chcą pomóc zwierzętom mieszkającym w Celestynowie, mogą wysłać pieniądze (…) Schronisko liczy też na sponsorów, którzy chcieliby pomagać w jego utrzymaniu przez dłuższy czas.

Aldona Bejnarowicz

<<< powrót

[1] [2] [3] [4] [5] [6] [7]